Problem kumulacji roczników nie istnieje!

Reforma oświaty sprawiła, że media i politycy rozgadują się o problemie kumulacji roczników. Siana jest panika i dezinformacja. Obalam więc mity.

Wpływ reformy na dostępność uczelni wyższych

Zacznijmy od tego, że cykl kształcenia nie ulega zmianie. Nadal jest to 12 lat dla drogi licealnej i 13 lat dla technikum. Nadal młodzież kończy w tym samym wieku szkołę. Na starcie więc obalam dość szybko mit, że za 4 lata straszliwa kumulacja dotrze do uczelni wyższych. Nie! Za 4 lata spotkają u wrót uczelni absolwenci starych techników i nowych liceów, zamiast starych techników i starych liceów. Ale to tylko kwestia ścieżki nauczania, a nie liczebności czy roku urodzenia.

Z punktu widzenia uczelni wyższej, system szkolnictwa niższego to dwa chleby foremkowe, o długości 12 i 13. I każdego roku 1 kromeczka z chleba LO i jedna kromeczka z chleba technikum wpada do uczelni. Za 4 lata jeden z chlebów zmieni smak na NOWA ŚCIEŻKA. A za 5 lat, już oba będą w nowym smaku. Ale wielkość kromek nie ulegnie zmianie. Uczelnia „naje” się tak samo.

Reforma wydłużyła liceum i technikum, ale kosztem gimnazjum. Po prostu podział 6+3+3 (dla liceum) został zmieniony na 8+4, a podział 6+3+4 (dla technikum) na 8+5. Sumy lat pozostają bez zmian. Uczelnie wyższe nie mają się więc czego obawiać. Problem jest wewnętrznym problemem szkół i tu analiza wydaje się być trudniejsza.

Czy roczniki w liceum się kumulują?

Zlikwidowane gimnazjum zasiliło szkoły podstawowe (dwoma rocznikami) oraz szkoły średnie (jednym rocznikiem). I to faktycznie może powodować zamieszanie. Ale nie jest to specyfika roku 2019, ale powiększenie pozostaje na zawsze (albo do kolejnej reformy). Podstawówki urosły o dwie klasy, a licea o jedną i tak zostanie. To nie jest specyficzny problem tego roku jedynie. Proszę spojrzeć na zestawienie poniżej (S – stare liceum, N – nowe liceum):

  1. W 2019/2020 roku licea będą miały klasy : 1S, 2S, 3S, 1N
  2. W roku 2020/2021: 2S, 3S, 1N, 2N
  3. W roku 2021/2022: 3S, 1N, 2N, 3N
  4. W roku 2022/2023 i później: 1N, 2N, 3N, 4N

Już bardziej obrazowo pokazać, że stan 4 klas w liceum stał się faktem, nie można. Wszelkie dziennikarskie i polityczne narzekania, że w tym roku następuje kumulacja, są więc nieprawdziwe. Tak, kumulacja następuje, ale już na stałe! Nic w tym dziwnego, skoro licea urosły z 3 lat do 4 lat. Podobnie nastąpiła kumulacja w podstawówce. 2 lata temu doszła kasa 7, a w tym roku 8. I tak już zostanie, to nie jednorazowy przypadek.

Na czym polega problem?

W sporej mierze problem jest problemem politycznym i medialnym. Przeanalizujmy przypadki:


Przypadek pierwszy: Dawniej istniał zespół szkolny składający się ze szkoły podstawowej i gimnazjum (który powstał przez sztuczne podzielenie szkół podstawowych 20 lat temu). Po reformie podział zostaje zlikwidowany, a dwa zespoły administracji i obsługi scalone w jeden, zniknęła klasa 3G, a klasa 1G i 2G stały się klasami podstawówki.

Czy ta szkoła ma problem lokalowy/liczebnościowy/z pracowniami/z nauczycielami? Nie ma! Pracownie przedmiotowe przejmuje po gimnazjum, a lokalowo zwalnia się miejsce po klasie 3G i jeszcze być może po dyrekcji gimnazjum. A nauczyciele przedmiotowcy z klas 1/2 G uczą w 7/8 SP.

Przypadek drugi: Dawniej istniał zespół szkolny składający się z gimnazjum i liceum (3+3 lata). Po reformie będzie to liceum (4 lata).

Czy mamy problem lokalowy/liczebnościowy/z pracowniami/z nauczycielami? Zupełnie nie, w miejsce 3 klas gimnazjum pojawia się 1 klasa dodatkowa liceum, więc luz staje się widoczny gołym okiem.

Przypadek trzeci: Gimnazjum działało samodzielnie, jako oddzielna szkoła. Nastąpiła całkowita likwidacja, miejsc jest sporo, nauczycieli sporo, pracowni sporo. Nie ma problemu z brakiem zasobów, bo jest 100% wolnych.

Przypadek czwarty: Szkoła podstawowa działała niezależnie, miała 6 klas, a teraz 8.

Czy istnieje problem z brakiem zasobów? Tak! Tu pojawia się ten problem. 6 klas było a jest być 8, a do tego potrzebne są pracownie przedmiotowe, do przedmiotów, które dawniej były w gimnazjum, a teraz pojawiają się w SP.

Jak rozwiązać ten problem? Można dobudować pracownie, co się właśnie dzieje w wielu miejscach, albo – uwaga, uwaga – zauważyć, że wolne zasoby pojawiły się tam, gdzie działały gimnazja (przypadki 1-3 powyżej). Nikt nie mówi, że nie można klasy 7 i/lub 8 przenieść fizycznie do innego budynku (ja tak się uczyłem w latach głębokiej komuny i wysokiego wyżu demograficznego). W dawnych budynkach po gimnazjum (lub zespole licealno-gimnazjalnym) są przecież wolne miejsca. Są tam pracownie, pomoce naukowe, a nawet dawni nauczyciele.

Przypadek piąty: Liceum działało niezależnie, jako trzyletnie liceum. Teraz nagle rośnie do 4 roczników.

Tak, tu się może pojawić problem z zasobami. I może się zdarzyć, że nie można go tak prosto rozwiązać, jak w przypadku SP, gdyż prawdopodobnie nie ma wolnego gimnazjum w okolicy, skoro do tej pory liceum uchowało się jako oddzielne liceum, nie połączone w zespół z tym gimnazjum.


Jak widać, mamy tu 5 przypadków, z których najbardziej problematyczny jest przypadek piąty. Jednak w żaden sposób się tego przypadku nie da uniknąć, jeżeli chcemy mieć dłuższe liceum (a większość Czytelników chyba się zgodzi z tym, że zdecydowanie tego chcemy dla dobra edukacji).

Warto też pamiętać, że występujący problem łagodzą następujące fakty:

  1. O powiększeniu liceum wiadomo już od 2 lat co najmniej i ten czas samorządy mogły wykorzystać na znalezienie rozwiązania
  2. Od lat mamy niż demograficzny i liczba klas równoległych w liceach się zmniejszyła (w 2003 moje LO miało 5-6 klas w jednym roczniku, a w 2018 miało już tylko jedną), więc skoro w latach 90 XX wieku licea mieściły 4 klasy, to dlaczego nagle teraz mają ich nie mieścić? Raczej większość liceów ma długą historię i mieszczą się w dawnych budynkach.
  3. Nawet jeśli konkretne liceum z jakiegoś powodu (np. bardzo wysokiej jakości nauczania, albo specyficznych projektów, w jakich uczniowie biorą udział) cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem i faktycznie nie jest w stanie pomieścić wszystkich kandydatów z powodu tego dodatkowego rocznika, to w wielu przypadkach można przecież przenieść uczniów do sąsiednich szkół, które tego problemu nie mają. I nie, nie trzeba ich pozbawiać przywileju uczęszczania do wymarzonej szkoły – zajęcia w innym budynku mogą być „zamiejscowymi” zajęciami prowadzonymi w strukturze modnego liceum, tyle że np. klasy a-b-c-d ma zajęcia w dawnym budynku, a klasy e-f w budynku po likwidowanym gimnazjum, albo gościnnie w budynku sąsiedniego, mniej modnego liceum. W szkolnictwie wyższym nikogo nie dziwi, że uczelnia zajmuje kilka budynków.

Czy trudniej jest dostać się do liceum?

Czasami może być trudniej, jeśli szkoła nie pomieści tylu klas, ile by chciała. Ale młodzież idąca starym trybem nie konkuruje o miejsca z młodzieżą idącą nowym trybem, bo nie będą w tej samej klasie i nie będą realizować tej samej podstawy programowej. Mitem jest więc twierdzenie, że w tym roku trzeba mieć więcej punktów, aby dostać się do liceum, niż w roku ubiegłym. Tak się owszem, może zdarzyć, jeśli liczba klas starego trybu zostanie zawężona, aby pomieścić klasy nowego trybu, ale bezpośredniej konkurencji o miejsca nie ma. Rekrutacja do „starego” liceum i do „nowego” nie jest połączona.

Podsumowanie

Kończąc moje obliczenia i wyjaśnienia, chciałbym powiedzieć, że tak – niektóre z liceów zapewne borykają się z problemem ciasnoty, a uczniowie mają większy problem z rekrutacją niż latach poprzednich, a proponowane przeze mnie metody uzdrowienia problemu nie dają się zastosować w 100% przypadków. Pomimo to uważam jednak, że w skali kraju problem jest rozdmuchany i problematyczne miejsca stanowią jedynie małe ogniska zapalne i nie świadczą o tym, że reforma jest zła. Raczej o tym że zazwyczaj gminy prowadzące te szkoły zaniedbały rozsądne planowanie, bo przypadków, w których nic się nie dało zrobić jest naprawdę niewiele i są one, w mojej ocenie, ceną jaką warto zapłacić za likwidację gimnazjum i wprowadzenie dłuższego i stabilniejszego systemu nauczania.

Piszę to jako doświadczony nauczyciel, który najpierw przez lata sam pobierał nauki w systemie 8+5 (kończyłem technikum), a następnie od 1999 roku pracuje przy tablicy – czynnie i z pasją do nauczania i zmieniania świata na lepsze.

Author: Przemysław Adam Śmiejek

Chrześcijanin, żeglarz, edukator, youtuber, inspektor ochrony danych. W latach 1999-2019 nauczyciel w zabrskich szkołach.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Przemysław Adam ŚmiejekOlda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Olda
Gość
Olda

Niestety przypadek 1, 2,3 są idealistycznym założeniem. Gdyby np. podstawówka i gimnazjum były w jednym budynku można by było się zgodzić, że nie ma problemu. Ale pytam, ile jest takich szkół? W Rybniku i Żorach mamy przepełnione podstawówki a budynki gimnazjum puste z kilkoma rozpoczętymi klasami pierwszymi? Gdzie ta praca dla nauczycieli np. biologii, chemii? Stoją puste gimnazja, ale dzieci ze szkół średnich tam nie damy bo nigdy się na to rodzice pierwszaków nie zgodzą. Ps. Pracuję w technikum i otwieramy dla każdego kierunku po 15 miejsc, by dzieci po podstawówce i gimnazjum mogły się “dostać “. Normą było po… Czytaj więcej »